W środku była masa ludzi, nawet Justin Bieber pojawił się, a tuż przy nim pewien blondyn, który nie odstępował go na krok.
Gdy Harry poszedł po coś do picia, ja poszłam do łazienki.
Nie było kolejki, więc weszłam do środka, ale nie tego się spodziewałam, w łazience znajdował się ciemnowłosy przystojny mulat.
-Przepraszam.-Zasłoniłam ręką oczy, lekko się zaczerwieniłam.
-Nic nie szkodzi, już wychodziłem.-Słodko się uśmiechnął.
Stanął naprzeciwko mnie, dopiero po chwili się zorientowałam, że stoję w przejściu i uniemożliwiam mu wyjście, zaczęliśmy się wymijać, z śmiechem po chwili wyszedł.
Zamknęłam drzwi na zamek, popatrzyłam w lustro, jak na to, że byłam po koncercie nie wyglądałam, aż tak źle.
Poprawiłam włosy i wróciłam na imprezę.
Harry stał z czterema chłopakami, domyśliłam się, że to musi być reszta One Direction. Stał tam ten blondyn, który chodził za Justinem, i ten chłopak, któremu wparowałam do łazienki.
Gdy podeszłam, szeroko się uśmiechnęli.
-Maggie, chce ci kogoś przedstawić, To Liam, Niall, Zayn I Louis. Chłopaki to Maggie.
DO każdego podeszłam i się przywitałam, przy Zayn'ie trochę na początku się speszyłam.
-Hej.-Uśmiechnął się.
-No nie, teraz będzie mi wstyd przez cały wieczór.-Schowałam twarz w dłonie.
-Już mówiłem przecież, że nic się nie stało.-Zaśmiał się.
-Czy my o czymś nie wiemy?-Spojrzał podejrzliwie Harry.
-Nic tylko...-Zaczął Zayn.
-Weszłam mu przez przypadek do łazienki.-Przerwałam mu.
-No Mag, zostawiam cię na chwile a tu proszę.-Zaśmiał się Harry.
-Spokojnie, do niczego nie doszło.-Wybiłam im z głowy, ich wszystkie zboczone myśli.
Podeszłam do Louisa.
-Cześć.-Podałam dłoń, a on mnie zignorował, więc ją spuściłam z powrotem.
-Ach, to ty nowa Harrego.-Powiedział obojętnie.
-Słucham?
-Nieważne. Widocznie Harry szybko zapomniał o Caroline.
-Maggie, chodź poznam cię z Ed'em.-Harry wziął mnie za rękę i poszliśmy w kierunku rudowłosego.
Jeszcze idąc słyszałam komentarze chłopaków do Louisa. "Miałeś być miły", "Harremu będzie przykro, wydaję się szczęśliwy przy tej dziewczynie", "Maggie jest w porządku, nie wiem o co ci chodzi".
Trochę mi się dziwnie zrobiło, ale po chwili towarzystwo Harrego i Eda poprawiło mi humor.
Potem Harry nieźle się nawalił, ja nie miałam prawka, tak zwanie byliśmy w czarnej dupie.
Chwyciła go pod ramię i wyszliśmy na pole, posadziłam go na ławce. Nie wiedziałam co mam zrobić. Nie mogłam go zostawić na pastwę losu.
-W czymś pomóc?-Powiedział Zayn, który szedł w naszym kierunku z zapalonym papierosem.
-Byłabym wdzięczna, gdybyś go zabrał do domu, jest kompletnie pijany i nie wie co robi, sława i reputacja jest dla was na pewno ważna, nie chce żeby ją stracił.
-A co z tobą?
-Poradzę sobie.
-No nie wątpię, ale myślę że lepiej by było gdybyś pojechała z nami, idę po chłopaków, i tak mieliśmy się już zbierać, zaraz tu przyjdziemy.
Po chwili pojawiła się radosna czwórka.
Pomogli Harremu wyjść do auta, Zayn kierował, obok niego usiadł Louis, który był całą drogę naburmuszony. W środku ja i Niall, a pomiędzy nami Harry, a z tylu Liam.
Niall ciągle nas męczył tym jak to poznał Justina, swojego idola był wniebowzięty.
Harry położył głowę na moich kolanach, prawie zasypiał, a ja bawiłam się jego włosami.
-Mag.-Mruknął Hazza.
-Słucham.
-Dasz mi swój numer?
-Teraz?
-Potem zapomnisz.
-No dobra, ale gdzie?
-Telefon mam, w którejś kieszeni.
Zanim znalazłam jego IPhone'a, to musiałam przeszukać wszystkie kieszenie jakie miał, trochę to zabawnie wyglądało.
Wbiłam swój numer i podpisałam swoim imieniem.
Gdy byliśmy już pod rezydencją zespołu, pojawił się problem.
-Nie wejdę.-Mówił w kółko Harry, wszyscy pytali czemu, a on nic. W końcu powiedział o co mu chodzi.
-Niech Mag, śpi dziś u nas.
-Nie ma mowy, muszę iść do Darcy.-Zaprotestowałam.
-Przecież Luca i Taylor są.
-On inaczej nie wejdzie.-Powiedział błagalnym tonem Liam.
-No okej.-Westchnęłam.
Położyli Harrego, a ja musiałam siedzieć przy nim póki nie zasnął. Trochę to trwało, bo cały czas coś mówić.
Koło czwartej nastąpił zgon, śmiałam się niego wyglądał jakby wrócił z buszu.
Szybko wyszłam, żeby go nie obudził, W kuchni natknęłam się na jedzącego Nialla.
-Nie zmęczony?
-Owszem, ale i bardzo głodny.-Miał pełno w budzi płatków śniadaniowych.
Przede mną stanął Zayn, Niall poszedł do siebie.
-Może zostaniesz na śniadanie?
-Przykro mi, ale muszę wracać do córki.
-Masz córkę?
-O fuck.-Walnęłam się dłonią w czoło.-Mieliście się o tym nie dowiedzieć, Chodźmy już, nie che by ktoś na usłyszał.
Postanowiłam, że po drodze opowiem Malikowi prawdę.
-Tak mam córkę, ale nie chce żebyście wiedzieli bo co? Harry już jutro nie będzie mnie pamiętał. Nie powiesz nikomu?
-Wcale nie, przez te dni ciągle mówił o tobie. Musisz być wspaniałą dziewczyną, a c do twojej córki, to nie masz się czym martwić, nic nie powiem. Harry dowie się od ciebie, a co gorsza od mediów, więc ja to ma być coś poważniejszego to lepiej się pospiesz.
Dotarliśmy do mnie, jak już świtało.
Pożegnałam się z Zaynem i poszłam do domu.
W salonie Luca i Tay spali wtuleni w siebie, a Darcy nie spała, o dziwo nie płakała. Wzięłam ją do siebie. Zasnęłam z nią u siebie na łóżku.
Z rana obudził mnie telefon.
-Halo.-Odebrałam zaspana.
-Powiesz mi co się z tobą dzieje?!-Krzyknęła mama.
-O co ci chodzi?-Zaczęłam z wyrzutami.
-Zobacz do internetu. Zepsujesz mi całą karierę.
Nie miałam ochoty wysłuchiwać jej żali, więc się rozłączyłam.
Po chwili zadzwonił nieznajomy numer.
-Hej to ja Zayn, nie mam twojego numeru, więc dzwonie od Harrego.
-No cześć.
-Sytuacja jest gorsza niż myślałem.
-Co się stało?
-Zobacz do internetu.
Włączyłam laptopa, włączyłam słynny portal plotkarski, na pierwszym planie najczęściej czytany i komentowany artykuł "Harry's new girlfriend" i nasze zdjęcia z Koncertu i imprezy Ed'a.
-O mój Boże.-Powiedziałam do telefonu.
-To normalnie, że jak Harry, albo któryś z mas pojawi się z jakąś dziewczyną, to że nowa dziewczyna, ale nie robili takiego szumu jak teraz, nawet jesteście w dzisiejszych gazetach.
-I co teraz mam zrobić?
-Najlepiej spotkaj się z Harrym, pogadajcie, za jakieś dwa-trzy dni dowiedzą się kim jesteś i prędzej czy później napiszą o twojej córce, więc chyba musisz powiedzieć Harremu.
-Powiedz mu, że będę za godzinę.-Rozłączyłam się.
Witam ♥
nie dodałam wcześniej, bo dopiero wróciłam z krótkich 'wakacji'.
proszę o więcej komentarzy, chce wiedzieć czy idę w dobrym kierunku, czy muszę coś poprawić, zależy mi na tym.
a komentującym i dającym reakcje dziękuję.
do następnego
xoxo
poniedziałek, 25 czerwca 2012
poniedziałek, 18 czerwca 2012
07. "Dobrze wiesz, że chodzi mi o Harrego"
-To był bardzo miły dzień.-Powiedziałam.
-Mi również było miło.
-To do zobaczenia.-Otworzyłam drzwi od furtki.
-Przyjadę po ciebie po jutrze, o siedemnastej.
Uśmiechnęłam się i weszłam do domu.
-Co ty robisz z tym chłopakiem?-Stanął przede mną Justin z Darcy na rękach.
-Tylko rozmawialiśmy. Już z człowiekiem nie mogę rozmawiać?-Wzięłam córkę za ręce.
-To nie jest ten Harry z tego boysband'ziku?
-Owszem, a coś nie tak?-Weszłam do kuchni, a on za mną, dosiadłam się do Lucy'i jedzącego obiad.
-Ty z nim? Nic z tego.
-Nie jesteśmy razem, a nawet jeśli to co?-Lekko się zdenerwowałam.
-To, że on zmienia dziewczyny jak rękawiczki.
-Skąd o tym możesz wiedzieć? Proszę cię skończ zanim się pokłócimy.
-I co jak ty masz być tą następną?-Zignorował mnie i mówił dalej.-On jest gwiazdą, a ty...- Zawahał się.
-No kim? Dokończ.-Wkurzyłam się.
-Zwykłą dziewczyną, a na dodatek z dzieckiem.
-Dzięki, że chcesz żebym była szczęśliwa, nie wiem co bym zrobiła gdyby nie ty. To moje życie i nawet będę z Arnold'em Schwarzenegger'em, a tobie nic do tego.-Wyszłam z kuchni.
Byłam wściekła, co on sobie wyobrażał? Myślałam, że mogłam na niego liczyć, tak na prawdę on był mi najbliższy, zawsze mnie wspierał, jakby cały czas oszukiwał i udawał miłego, pomocnego i dobrego brata.
W pokoju nakarmiłam Darcy i położyłam się z nią na łóżku.
Rozmyślałam o naszej przyszłości, mojej i Darcy. Bałam się, że zabraknie jej ojca, że kiedyś zapyta się mnie gdzie jest jej tatuś i czemu go z nami nie ma.
Zasnęłyśmy i dopiero rano następnego dnia obudził mnie płacz Darcy.
Wykonałam poranne czynności i wyszłam do ogrodu z córką.
Na oko leżaku usiadł Justin.
-Chciałem pogadać.-Popatrzył na mnie.
-Och, tak? To super, ale czy ja muszę uczestniczyć w tej rozmowie? No bo wiesz, taki ktoś jak ty rozmawiać ze mną zwykłą dziewczyną z dzieckiem?
-Mag, proszę. Chciałem przeprosić.
-Już mam wybaczyć? A może lepiej skakać z radości?
-Nie możesz złościć się całe życie.
-Masz rację, ale co z tego?
-Możesz spotykać się z kim chcesz.
-Na prawdę? Och, dziękuję za pozwolenie tato.-Przerwałam mu.
-Daj mi dokończyć. Możesz spotykać się z kim chcesz, a ja nie powinienem się wtrącać w twoje życie. Po prostu nie chce żebyś cierpiała.
-Iii?
-No i przepraszam.
-Wybaczam.-Uśmiechnęłam się.
-No w końcu.-Podszedł Luca.
-To co dziś robimy?-Zapytałam.
-Na mnie nie licz, Fredii, pół roku temu przeprowadził się tu i idziemy pojeździć na deskorolce.-Odparł Justin.
-A ty Luca?
-Nic z tego, umówiłem się z Taylor.
-Z tą Taylor?-Zdziwiłam się.
-No tak, a coś nie tak?
-Noc, Tay to wspaniała dziewczyna, a nawet gdyby nie była w porządku, to przecież nie będę wybierać ci dziewczyny.-Zmierzyłam wzrokiem Justina.
-Idę, zaraz się spóźnię.-Luca opuścił ogród.
-Ja też, i jeszcze raz przepraszam.
-Okej, idź już.-Pogoniłam go.
On tylko spojrzał i wyszedł.
Do końca dnia myślałam o koncercie Ed'a, na który miałam udać się z Harrym.
Tej nocy Darcy cały czas płakała, a jak już obie zasnęłyśmy, to Justin wrócił pijany i narobił tyle huku że obudził cały dom.
Wstałam koło południa, nawet wypoczęta, pomimo wyczerpującej nocy.
Wszyscy chcieli gdzie wyjść. Justin za zajście, które stworzył w nocy, za karę musiał zostać z Darcy, dopóki ja nie wrócę z koncertu.
Po południu wpadła do mnie Taylor. Usiadłyśmy w kuchni.
-I jak przed koncertem?-Zapytała.
-Cieszę się, zawsze chciałam usłyszeć Ed'a na żywo.
-Wiesz, że nie o to mi chodzi.-Uśmiechnęła się chciwie.
-Nie wiem o czym mówisz.-Odwróciłam wzrok.
-Dobrze wiesz, że chodzi mi o Harrego.
-No zaprosił mnie, t z grzeczności się zgodziłam, nic więcej, to po prostu koncert, nawet nie znamy się dobrze.
-Wczoraj byłam w domu One Direction, on ciągle o tobie nawija, a reszta nie może doczekać się, aż cię spotka no może oprócz Louisa, bo jest zazdrosny o Harrego. Dziś ich wszystkich poznasz na after party.
-Chyba sobie żartujesz. Harry na pewno nie bierze mnie na serio, poza tym mam córkę, jestem matką nie mogę zachowywać się jak dzieciak.
-Że masz dziecko to nie znaczy, że nie możesz się zakochać. A, właśnie co do Darcy, kiedy powiesz mu, że to twoja córka?
-Nie zamierzam, pewnie po koncercie się już nie odezwie, a nie chce niepotrzebnych problemów i tłumaczeń.
-Jakoś nie wydaję mi się, że Harry sobie odpuści, za bardzo się polubił, już trochę znam swojego kuzyna i czuję że coś z was będzie, a niedługo mnie przeprosisz, że ze mnie kpiłaś i nie wierzyłaś w moje słowa.
-Nie o to chodzi, że kpie albo nie wierzę, po prostu jestem realistką i wiem jak będzie. Stawiam dziesiątaka, że po koncercie się nie odezwie. Zapomni.
-Przyjmuję zakład.-Uśmiechnęła się.
-Dobra skończmy ten temat, lepiej pomóż mi się przyszykować.
Poszłyśmy do mojego pokoju. Zdecydowałyśmy, że ubiorę granatową sukienkę nad kolano, bez ramiączek, do tego czerwone trampki (najwygodniejsze na koncert) paznokcie również pomalowałam na czerwono. Włosy zwinęłam w wysokiego koczka, nałożyłam lekki makijaż i byłam gotowa.
O siedemnastej zapukał do drzwi, Luca otworzył i wpuścił Harrego do środka.
-Cześć.-Podeszłam do niego i go przytuliłam.
-Gotowa?-Zapytał.
-Już, tylko powiem Tay i Luce, że wychodzę.
Weszłam do salonu.
-Wychodzę, opiekujcie się Darcy.-Zobaczyłam ich przytulających się na sofie.-Przepraszam, że przeszkodziłam.-Odwróciłam się.
-Nic się nie stało, bawcie się dobrze.-Zaśmiała się Taylor.
-Nawzajem.-Wróciłam do Harrego.
-Moja kuzynka jest z twoim bratem?-Zapytał.
-Sama nie wiem jak to określić. Myślę, że to jeszcze za krótko, lepiej się poznają i na pewno stworzą idealną parę.
Wsiedliśmy do samochodu Harrego.
Śpiewał każdą piosenkę, która szła w radiu, miał piękną i niepowtarzalną barwę głosu, rozbolał mnie brzuch ze śmiechu, po tym co Hazza wyprawiał.
Po niepowtarzalnej podróży, znaleźliśmy się przed halą koncertową.
Zajęliśmy VIP'owskie miejsca a podeście.
Uwielbiałam piosenki Ed'a.
Gdy nadeszła piosenka "Give Me Love", Harry poprosił mnie do tańca, miło z jego strony.
To było urocze, gdy wtuliłam się w jego tors, zniknęłam, po prostu zniknęłam, całkowicie odpłynęłam, przestałam się zamartwiać o Darcy, przestałam rozmyślać o problemach. To wszystko było dla mnie malutkimi problemikami. Czułam się świetnie, chciałam by to trwało wiecznie. lecz piosenka się skończyła, a my wróciliśmy na swoje miejsce.
Reszta koncertu była równie przyjemna co ta pierwsza część.
Potem Harry zabrał mnie na after party, w wielkim domu Sheeran'a.
Byłam w szoku, gdy go ujrzałam.
TADAAAAAAAAM.
jest więcej Harrego, ciąg dalszy (after party) bedzie w następnym.
tak na prawdę zależy mi na komentarzach, ja piszę rozdział około dwóch godzin, a komentarz zajmie wam dwie minuty, będę bardzo wdzięczna.
dziękuje obserwatorom, komentatorom i osobom które dają reakcje.
do następnego
xoxo
-Mi również było miło.
-To do zobaczenia.-Otworzyłam drzwi od furtki.
-Przyjadę po ciebie po jutrze, o siedemnastej.
Uśmiechnęłam się i weszłam do domu.
-Co ty robisz z tym chłopakiem?-Stanął przede mną Justin z Darcy na rękach.
-Tylko rozmawialiśmy. Już z człowiekiem nie mogę rozmawiać?-Wzięłam córkę za ręce.
-To nie jest ten Harry z tego boysband'ziku?
-Owszem, a coś nie tak?-Weszłam do kuchni, a on za mną, dosiadłam się do Lucy'i jedzącego obiad.
-Ty z nim? Nic z tego.
-Nie jesteśmy razem, a nawet jeśli to co?-Lekko się zdenerwowałam.
-To, że on zmienia dziewczyny jak rękawiczki.
-Skąd o tym możesz wiedzieć? Proszę cię skończ zanim się pokłócimy.
-I co jak ty masz być tą następną?-Zignorował mnie i mówił dalej.-On jest gwiazdą, a ty...- Zawahał się.
-No kim? Dokończ.-Wkurzyłam się.
-Zwykłą dziewczyną, a na dodatek z dzieckiem.
-Dzięki, że chcesz żebym była szczęśliwa, nie wiem co bym zrobiła gdyby nie ty. To moje życie i nawet będę z Arnold'em Schwarzenegger'em, a tobie nic do tego.-Wyszłam z kuchni.
Byłam wściekła, co on sobie wyobrażał? Myślałam, że mogłam na niego liczyć, tak na prawdę on był mi najbliższy, zawsze mnie wspierał, jakby cały czas oszukiwał i udawał miłego, pomocnego i dobrego brata.
W pokoju nakarmiłam Darcy i położyłam się z nią na łóżku.
Rozmyślałam o naszej przyszłości, mojej i Darcy. Bałam się, że zabraknie jej ojca, że kiedyś zapyta się mnie gdzie jest jej tatuś i czemu go z nami nie ma.
Zasnęłyśmy i dopiero rano następnego dnia obudził mnie płacz Darcy.
Wykonałam poranne czynności i wyszłam do ogrodu z córką.
Na oko leżaku usiadł Justin.
-Chciałem pogadać.-Popatrzył na mnie.
-Och, tak? To super, ale czy ja muszę uczestniczyć w tej rozmowie? No bo wiesz, taki ktoś jak ty rozmawiać ze mną zwykłą dziewczyną z dzieckiem?
-Mag, proszę. Chciałem przeprosić.
-Już mam wybaczyć? A może lepiej skakać z radości?
-Nie możesz złościć się całe życie.
-Masz rację, ale co z tego?
-Możesz spotykać się z kim chcesz.
-Na prawdę? Och, dziękuję za pozwolenie tato.-Przerwałam mu.
-Daj mi dokończyć. Możesz spotykać się z kim chcesz, a ja nie powinienem się wtrącać w twoje życie. Po prostu nie chce żebyś cierpiała.
-Iii?
-No i przepraszam.
-Wybaczam.-Uśmiechnęłam się.
-No w końcu.-Podszedł Luca.
-To co dziś robimy?-Zapytałam.
-Na mnie nie licz, Fredii, pół roku temu przeprowadził się tu i idziemy pojeździć na deskorolce.-Odparł Justin.
-A ty Luca?
-Nic z tego, umówiłem się z Taylor.
-Z tą Taylor?-Zdziwiłam się.
-No tak, a coś nie tak?
-Noc, Tay to wspaniała dziewczyna, a nawet gdyby nie była w porządku, to przecież nie będę wybierać ci dziewczyny.-Zmierzyłam wzrokiem Justina.
-Idę, zaraz się spóźnię.-Luca opuścił ogród.
-Ja też, i jeszcze raz przepraszam.
-Okej, idź już.-Pogoniłam go.
On tylko spojrzał i wyszedł.
Do końca dnia myślałam o koncercie Ed'a, na który miałam udać się z Harrym.
Tej nocy Darcy cały czas płakała, a jak już obie zasnęłyśmy, to Justin wrócił pijany i narobił tyle huku że obudził cały dom.
Wstałam koło południa, nawet wypoczęta, pomimo wyczerpującej nocy.
Wszyscy chcieli gdzie wyjść. Justin za zajście, które stworzył w nocy, za karę musiał zostać z Darcy, dopóki ja nie wrócę z koncertu.
Po południu wpadła do mnie Taylor. Usiadłyśmy w kuchni.
-I jak przed koncertem?-Zapytała.
-Cieszę się, zawsze chciałam usłyszeć Ed'a na żywo.
-Wiesz, że nie o to mi chodzi.-Uśmiechnęła się chciwie.
-Nie wiem o czym mówisz.-Odwróciłam wzrok.
-Dobrze wiesz, że chodzi mi o Harrego.
-No zaprosił mnie, t z grzeczności się zgodziłam, nic więcej, to po prostu koncert, nawet nie znamy się dobrze.
-Wczoraj byłam w domu One Direction, on ciągle o tobie nawija, a reszta nie może doczekać się, aż cię spotka no może oprócz Louisa, bo jest zazdrosny o Harrego. Dziś ich wszystkich poznasz na after party.
-Chyba sobie żartujesz. Harry na pewno nie bierze mnie na serio, poza tym mam córkę, jestem matką nie mogę zachowywać się jak dzieciak.
-Że masz dziecko to nie znaczy, że nie możesz się zakochać. A, właśnie co do Darcy, kiedy powiesz mu, że to twoja córka?
-Nie zamierzam, pewnie po koncercie się już nie odezwie, a nie chce niepotrzebnych problemów i tłumaczeń.
-Jakoś nie wydaję mi się, że Harry sobie odpuści, za bardzo się polubił, już trochę znam swojego kuzyna i czuję że coś z was będzie, a niedługo mnie przeprosisz, że ze mnie kpiłaś i nie wierzyłaś w moje słowa.
-Nie o to chodzi, że kpie albo nie wierzę, po prostu jestem realistką i wiem jak będzie. Stawiam dziesiątaka, że po koncercie się nie odezwie. Zapomni.
-Przyjmuję zakład.-Uśmiechnęła się.
-Dobra skończmy ten temat, lepiej pomóż mi się przyszykować.
Poszłyśmy do mojego pokoju. Zdecydowałyśmy, że ubiorę granatową sukienkę nad kolano, bez ramiączek, do tego czerwone trampki (najwygodniejsze na koncert) paznokcie również pomalowałam na czerwono. Włosy zwinęłam w wysokiego koczka, nałożyłam lekki makijaż i byłam gotowa.
O siedemnastej zapukał do drzwi, Luca otworzył i wpuścił Harrego do środka.
-Cześć.-Podeszłam do niego i go przytuliłam.
-Gotowa?-Zapytał.
-Już, tylko powiem Tay i Luce, że wychodzę.
Weszłam do salonu.
-Wychodzę, opiekujcie się Darcy.-Zobaczyłam ich przytulających się na sofie.-Przepraszam, że przeszkodziłam.-Odwróciłam się.
-Nic się nie stało, bawcie się dobrze.-Zaśmiała się Taylor.
-Nawzajem.-Wróciłam do Harrego.
-Moja kuzynka jest z twoim bratem?-Zapytał.
-Sama nie wiem jak to określić. Myślę, że to jeszcze za krótko, lepiej się poznają i na pewno stworzą idealną parę.
Wsiedliśmy do samochodu Harrego.
Śpiewał każdą piosenkę, która szła w radiu, miał piękną i niepowtarzalną barwę głosu, rozbolał mnie brzuch ze śmiechu, po tym co Hazza wyprawiał.
Po niepowtarzalnej podróży, znaleźliśmy się przed halą koncertową.
Zajęliśmy VIP'owskie miejsca a podeście.
Uwielbiałam piosenki Ed'a.
Gdy nadeszła piosenka "Give Me Love", Harry poprosił mnie do tańca, miło z jego strony.
To było urocze, gdy wtuliłam się w jego tors, zniknęłam, po prostu zniknęłam, całkowicie odpłynęłam, przestałam się zamartwiać o Darcy, przestałam rozmyślać o problemach. To wszystko było dla mnie malutkimi problemikami. Czułam się świetnie, chciałam by to trwało wiecznie. lecz piosenka się skończyła, a my wróciliśmy na swoje miejsce.
Reszta koncertu była równie przyjemna co ta pierwsza część.
Potem Harry zabrał mnie na after party, w wielkim domu Sheeran'a.
Byłam w szoku, gdy go ujrzałam.
TADAAAAAAAAM.
jest więcej Harrego, ciąg dalszy (after party) bedzie w następnym.
tak na prawdę zależy mi na komentarzach, ja piszę rozdział około dwóch godzin, a komentarz zajmie wam dwie minuty, będę bardzo wdzięczna.
dziękuje obserwatorom, komentatorom i osobom które dają reakcje.
do następnego
xoxo
poniedziałek, 11 czerwca 2012
06. "To musi być jakieś przeznaczenie"
Poznałam ją z braćmi.
Usiedliśmy we czwórkę przy stole i zaczęliśmy jeść.
-Jutro idę zrobić sobie tatuaż. Może wybrała byś się ze mną?-Zapytałam Taylor.
-Jasne, a co chcesz zrobić?
-Mewę z lewej strony, koło biodra.
-Nie boisz się?
-To będzie miała mewa, na nic więcej się nie odważyłam.
Resztę posiłku Luca rozmawiał z Tay, świetnie się dogadywali, jakby znali się od dziecka.
Wypiłam lampkę wina, nie chciałam więcej, a poza tym jako mama karmiąca nie mogłam za dużo.
Przyszedł czas na deser, dowiedziałam się, że Taylor chce zostać technikiem żywienia, ma pełno pomysłów na siebie i swoją przyszłość, dokładne przeciwieństwo mnie. Opowiadał również o One Direction, nie mówiłam że poznałam Harrego, bo po co? Myślałam, że już nigdy go nie spotkam.
Poszliśmy do ogrodu, usiedliśmy na leżakach, ja wzięłam córkę na kolana.
-Mogę o coś zapytać?-Tay na mnie popatrzyła.
-Jasne, śmiało.-Uśmiechnęłam się.
-Jak to się stało, że urodziłaś dziecko w tak młodym wieku?
-No więc tak. Byłam z takim chłopakiem, no i wpadliśmy, około czwartego miesiąca zaczęłam douczanie w domu. Zerwałam z nim, nie mogłam wychodzić z domu, bo zniszczyłabym jej karierę, a to dla niej najważniejsze. Zrobiła mi domowe więzienie. A tutaj przeniosłam się, bo mama kazała cioci wziąć Darcy do Londynu, a ja przyleciałam tu by z nią być.
-Wow, no to nieźle, historia ja z filmu, podziwiam się za to.
-Tylko że moja historia nie kończy się happy end'em.
-A skąd wiesz? Może to dopiero początek.
-Jak to dopiero początek, to ja nie wiem czy dożyję środka tej historii, ale jak na razie to daję sobie rady.
Do wieczora siedzieliśmy w ogrodzie.
Umówiłyśmy się o trzynastej pod moją furtką, ciocia pracowała całymi dniami, więc musiałam zostawić Darcy braciom.
Taylor poszła do domu, my zjedliśmy kolację z cioci i położyliśmy się spać, każdy miał teraz swój pokój, więc już był plus.
Darcy budziła mnie parę razy, a wstałam nawet wypoczęta.
Nakarmiłam Darcy, umyłam ją, a potem sama weszłam do pełnej wanny.
Zjadłam śniadanie i usiadłam z braćmi w salonie.
O trzynastej wyszłam, pod furtką czekała już Taylor.
Po drodze gadałyśmy o mojej szkole, ze względu na Darcy postanowiłam opuść szkołę.
Gdy byłyśmy już pod studiem, odwrócił się do nas chłopak (który wcześniej stał do nas plecami) to był Harry.
Uśmiechnęłam się, on również.
-Hej Harry, to jest Ma...-Zaczęła Taylor.
-My się już znamy.-Przerwałam jej.
-Skąd?
-Mały incydent.-Zaśmiał się Harry.
-Opowiecie mi potem, a teraz chodźcie, bo jesteśmy już spóźnieni.
Weszliśmy, Taylor dała wzór, zrobili szkic i dali jej na ciało, musiała chwilkę poczekać, po była przerwa obiadowa.
Ja z Harrym siedzieliśmy w poczekalni.
-To musi być jakieś przeznaczenie.-Zaśmiałam się.
-Więc pozwólmy mu się spełnić.-Uroczo się uśmiechnął.-Po jutrze jest koncert Ed'a Sheeran'a, mojego przyjaciela, może wybrałabyś się ze mną?
-Tego Ed'a? Uwielbiam go. Z przyjemnością pójdę.
-To świetnie. Po koncercie jest after party, poznasz resztę zespołu no i Ed'a.
Po godzinie, Tay już miała gotowy tatuaż/
Mieliśmy jeszcze trochę czasu więc wstąpiliśmy do Milkshake city.
Gdy już siedzieliśmy przy stoliku zaczęła się nie zbyt komfortowa rozmowa.
-Jak tam u twojej siostry?-Zapytał Harry.
-Ty masz siostrę?-Zdziwiła się Taylor, na co ja kopnęłam ją w nogę pod stołem.
-No przecież, Darcy, nie pamiętasz?
Bałam się, że Harry się dowie, a to by wszystko popsuło, ale Tay zajarzyła o co chodzi.
-Ach, no tak, ale ja jestem głupia, jak mogłam zapomnieć takie słodkie stworzenie?
Wymusiłam uśmiech.
-Muszę zadzwonić.-Powiedziałam.
-A ja skorzystać z ubikacji.-Odparła Taylor.
Harry tylko się dziwnie popatrzył i wrócić do picia swojego shake'a, a my poszłyśmy do łazienki.
-Tobie kompletnie odpiło? Co ty kombinujesz?-Naskoczyła na mnie.
-No nic.-Wzruszyłam ramionami.
-To kim w końcu jest Darcy?
-No moją córką.
-To czemu Harry zapytał o siostrę?
-Tak jakoś wyszło.-Opowiedziałam jej to co zdarzyło się u mnie, no i, że nie wiedziałam, że go jeszcze spotkam, a nie chciałam się tłumaczyć z tego jeszcze przy obcym kompletnie mi człowieku. A jakby wziął mnie za puszczalską?
-Ja nie mam pojęcia co mam robić, Harry jest miły, przystojny i uprzejmy.-Westchnęłam.
-I wpadłaś mu w oko.-Poruszyła zabawnie brwiami.
-Jasne. Harry Styles gwiazda? Ze mną? Proszę cię.
-Wychowałam się z nim. Widzę jak się przy tobie zachowuje. Dobra chodźmy, bo zacznie coś podejrzewać.
Harry jakby nigdy nic, czekał na nas przy wyjściu. Oczywiście nie obyło się bez fanów, którzy ciągle wypytywali się kim jestem.
Odprowadziliśmy Taylor i podeszliśmy pod moją furtkę.
Na początek chce wam baaaaardzo z całego serca podziękować za komentarze reakcje i dodawania obserwatorów to baaaaaaaaaaardzo dużo dla mnie znaczy, jesteście kochani.
Więc jest szósty,
jest Harry, ale obiecuję że w siódmym będzie go więcej, o wiele.
I przepraszam że tak późno dodany, ale nie miałam czasu wejść na komputer, od razu jak włączyłam komputer to dodałam,
więc jest.
Zapraszam do dawania reakcji, komentarzy i obserwatorów
do następnego : **
xoxo
Usiedliśmy we czwórkę przy stole i zaczęliśmy jeść.
-Jutro idę zrobić sobie tatuaż. Może wybrała byś się ze mną?-Zapytałam Taylor.
-Jasne, a co chcesz zrobić?
-Mewę z lewej strony, koło biodra.
-Nie boisz się?
-To będzie miała mewa, na nic więcej się nie odważyłam.
Resztę posiłku Luca rozmawiał z Tay, świetnie się dogadywali, jakby znali się od dziecka.
Wypiłam lampkę wina, nie chciałam więcej, a poza tym jako mama karmiąca nie mogłam za dużo.
Przyszedł czas na deser, dowiedziałam się, że Taylor chce zostać technikiem żywienia, ma pełno pomysłów na siebie i swoją przyszłość, dokładne przeciwieństwo mnie. Opowiadał również o One Direction, nie mówiłam że poznałam Harrego, bo po co? Myślałam, że już nigdy go nie spotkam.
Poszliśmy do ogrodu, usiedliśmy na leżakach, ja wzięłam córkę na kolana.
-Mogę o coś zapytać?-Tay na mnie popatrzyła.
-Jasne, śmiało.-Uśmiechnęłam się.
-Jak to się stało, że urodziłaś dziecko w tak młodym wieku?
-No więc tak. Byłam z takim chłopakiem, no i wpadliśmy, około czwartego miesiąca zaczęłam douczanie w domu. Zerwałam z nim, nie mogłam wychodzić z domu, bo zniszczyłabym jej karierę, a to dla niej najważniejsze. Zrobiła mi domowe więzienie. A tutaj przeniosłam się, bo mama kazała cioci wziąć Darcy do Londynu, a ja przyleciałam tu by z nią być.
-Wow, no to nieźle, historia ja z filmu, podziwiam się za to.
-Tylko że moja historia nie kończy się happy end'em.
-A skąd wiesz? Może to dopiero początek.
-Jak to dopiero początek, to ja nie wiem czy dożyję środka tej historii, ale jak na razie to daję sobie rady.
Do wieczora siedzieliśmy w ogrodzie.
Umówiłyśmy się o trzynastej pod moją furtką, ciocia pracowała całymi dniami, więc musiałam zostawić Darcy braciom.
Taylor poszła do domu, my zjedliśmy kolację z cioci i położyliśmy się spać, każdy miał teraz swój pokój, więc już był plus.
Darcy budziła mnie parę razy, a wstałam nawet wypoczęta.
Nakarmiłam Darcy, umyłam ją, a potem sama weszłam do pełnej wanny.
Zjadłam śniadanie i usiadłam z braćmi w salonie.
O trzynastej wyszłam, pod furtką czekała już Taylor.
Po drodze gadałyśmy o mojej szkole, ze względu na Darcy postanowiłam opuść szkołę.
Gdy byłyśmy już pod studiem, odwrócił się do nas chłopak (który wcześniej stał do nas plecami) to był Harry.
Uśmiechnęłam się, on również.
-Hej Harry, to jest Ma...-Zaczęła Taylor.
-My się już znamy.-Przerwałam jej.
-Skąd?
-Mały incydent.-Zaśmiał się Harry.
-Opowiecie mi potem, a teraz chodźcie, bo jesteśmy już spóźnieni.
Weszliśmy, Taylor dała wzór, zrobili szkic i dali jej na ciało, musiała chwilkę poczekać, po była przerwa obiadowa.
Ja z Harrym siedzieliśmy w poczekalni.
-To musi być jakieś przeznaczenie.-Zaśmiałam się.
-Więc pozwólmy mu się spełnić.-Uroczo się uśmiechnął.-Po jutrze jest koncert Ed'a Sheeran'a, mojego przyjaciela, może wybrałabyś się ze mną?
-Tego Ed'a? Uwielbiam go. Z przyjemnością pójdę.
-To świetnie. Po koncercie jest after party, poznasz resztę zespołu no i Ed'a.
Po godzinie, Tay już miała gotowy tatuaż/
Mieliśmy jeszcze trochę czasu więc wstąpiliśmy do Milkshake city.
Gdy już siedzieliśmy przy stoliku zaczęła się nie zbyt komfortowa rozmowa.
-Jak tam u twojej siostry?-Zapytał Harry.
-Ty masz siostrę?-Zdziwiła się Taylor, na co ja kopnęłam ją w nogę pod stołem.
-No przecież, Darcy, nie pamiętasz?
Bałam się, że Harry się dowie, a to by wszystko popsuło, ale Tay zajarzyła o co chodzi.
-Ach, no tak, ale ja jestem głupia, jak mogłam zapomnieć takie słodkie stworzenie?
Wymusiłam uśmiech.
-Muszę zadzwonić.-Powiedziałam.
-A ja skorzystać z ubikacji.-Odparła Taylor.
Harry tylko się dziwnie popatrzył i wrócić do picia swojego shake'a, a my poszłyśmy do łazienki.
-Tobie kompletnie odpiło? Co ty kombinujesz?-Naskoczyła na mnie.
-No nic.-Wzruszyłam ramionami.
-To kim w końcu jest Darcy?
-No moją córką.
-To czemu Harry zapytał o siostrę?
-Tak jakoś wyszło.-Opowiedziałam jej to co zdarzyło się u mnie, no i, że nie wiedziałam, że go jeszcze spotkam, a nie chciałam się tłumaczyć z tego jeszcze przy obcym kompletnie mi człowieku. A jakby wziął mnie za puszczalską?
-Ja nie mam pojęcia co mam robić, Harry jest miły, przystojny i uprzejmy.-Westchnęłam.
-I wpadłaś mu w oko.-Poruszyła zabawnie brwiami.
-Jasne. Harry Styles gwiazda? Ze mną? Proszę cię.
-Wychowałam się z nim. Widzę jak się przy tobie zachowuje. Dobra chodźmy, bo zacznie coś podejrzewać.
Harry jakby nigdy nic, czekał na nas przy wyjściu. Oczywiście nie obyło się bez fanów, którzy ciągle wypytywali się kim jestem.
Odprowadziliśmy Taylor i podeszliśmy pod moją furtkę.
Na początek chce wam baaaaardzo z całego serca podziękować za komentarze reakcje i dodawania obserwatorów to baaaaaaaaaaardzo dużo dla mnie znaczy, jesteście kochani.
Więc jest szósty,
jest Harry, ale obiecuję że w siódmym będzie go więcej, o wiele.
I przepraszam że tak późno dodany, ale nie miałam czasu wejść na komputer, od razu jak włączyłam komputer to dodałam,
więc jest.
Zapraszam do dawania reakcji, komentarzy i obserwatorów
do następnego : **
xoxo
sobota, 2 czerwca 2012
05. "Co wy tu robicie?"
-Och, to ty i masz mój zeszyt.-Uśmiechnęłam się pogodnie, podeszłam do chłopaka i odebrałam swój notes.
-Przepraszam, że tyle zwlekałem.
-Nic się nie stało, dziękuje jest dla mnie bardzo ważny. A tak w ogóle to Maggie jestem.
-Harry.-Uśmiechnął się.
-Siadaj, napijesz się czegoś ?
-Wody.-Usiadł na kanapie.
Poszłam do kuchni, postawiłam notes na blacie, nalałam mu wody i wróciłam do salonu, usiadłam koło Harrego i dałam mu szklankę.
-Przepraszam, że tak wtedy zwiałam.
-Zajrzałem tylko na pierwszą stronę więc nie masz o co się martwić, adresu nie miałaś zapisanego, ale luźnie latała karteczka z tym adresem, skojarzyłem to miejsce, ponieważ moja kuzynka mieszka obok.
-Taylor?
-Tak, znacie się?
-Miałyśmy okazje się poznać, ostatnio, dopiero się tu wprowadziłam.
-Mag, musisz popilnować Darcy, obudziła się, a ja muszę iść do pracy.-Ciocia dała mi na ręce moją córkę.-Będę koło północy.-I wyszła.
Położyłam Darcy sobie na kolanach.
-Masz bardzo ładną siostrę.-Słodko się uśmiechnął.
-Dziękuje w jej imieniu.-Zaśmiałam się.
Nie przyznałam się, że to moja córka, czy oznacza że się jej wstydziłam? Na pewno nie, kocham ją w końcu to moja córka, po prostu nie chciałam niepotrzebnych pytań, wyjaśnień i tym podobnych. Harry mi się spodobał, to było tylko chwilowe zatajenie prawdy, i tak wiedziałam że się z nim już nie spotkam.
Bardzo nam się miło rozmawiało, opowiadał o swoim zespole One Direction, coś obiło mi się o uszy kiedyś w radiu bądź telewizji, ale nie znałam za bardzo, również mówił o swoich przyjaciołach z zespołu, wydawali się być wspaniali, obiecał mi że kiedyś mi ich przedstawi, chodź szczerze wątpiłam, on gwiazdą, a ja zwykłą dziewczyną z dzieckiem.
Czułam, że ten chłopak może namieszać w moim życiu.
Pod wieczór Harry musiał wracać do domu, przyjaciele by się o niego martwili, ponieważ wyszedł tylko na chwilkę.
Wykąpałam Darcy i położyłam ją spać.
Nalałam sobie wody do wanny, i weszłam do niej, zawsze podczas kąpieli nachodziły mnie rożne myśl i przemyślenia.
Stwierdziłam, że nie mogę się zakochać, nie mogę być już tą niedojrzałą i mało odpowiedzialną Maggie, w końcu córka to nie zabawka na parę dni, a decyzja na całe życie, w sumie której ja nie podjęłam, to było bez mojej woli, ale to nie tak że Darcy była niechciana, to że się urodziła to najpiękniejsza rzecz jaka spotkała mnie w życiu, pomimo wieku, czułam się jak jej prawdziwa mama i byłam z siebie dumna, że mogłam się nią zająć.
Zdecydowanie nie czas na zakochania.
Prawię usnęłam, lecz z kuchni dochodził głos, owinęłam się ręcznikiem, poszłam przywitać się z ciocią, lecz to nie była ona, a w salonie stała piątka moich nieogarniętych braci.
-Co wy tu robicie?-Podbiegłam i przytuliłam każdego z osobna.
-Odwiedziliśmy cię, są wakacje, mamie powiedzieliśmy że pojechałaś z nami, dalej nie zorientowała się że cię nie ma.-Powiedział Justin.
-Chciałabym z wami dłużej pogadać, ale muszę iść do Darcy, wakacje są dłuugie, w tym że u cioci nie jest dużo pokoi, zrobimy tak. Luca i James, na piętrze na prawo, Joe i Jason na lewo, a ty Justin skoro się tak za mną stęskniłeś to będziesz u mnie okej?
Na co wszyscy skinęli głową.
Darcy spała spokojnie.
Z samego ranka obudziła mnie ciocia. Wzięłam Darcy na ręce i zeszłam do kuchni przygotować śniadanie, ale wszystko było zrobione myślałam że to są żarty, James, Jason i Joe siedzieli już przy stole i dokańczali śniadanie. Myślałam, że padnę na zawał, oni nawet nie potrafili włożyć naczyń do zmywarki nie mówiąc o włączeniu pralki, a o śniadaniu można było pomarzyć, a tu taka niespodzianka, wiedziałam, że coś nie gra.
-Co wy tak wcześnie?-Usiadłam i położyłam Darcy na kolana.
-Zrobiliśmy śniadanie w ramach przeprosin.-Odezwał się Jason.
-Co się stało?
-Juro musimy wracać.-Odparł James.
-Czemu tak krótko?
-Ja muszę jechać z dziećmi na zieloną szkołę, Mike się rozchorował i muszę go zastąpić, James idzie na ślub kolegi z dziewczyną, a Jason zaczyna pracę.-Powiedział Joe na jednych oddechu.
-Jason, jestem z ciebie dumna, James od kiedy ty masz dziewczynę?-Zdziwiłam się.
Akurat zeszły największe śpiochy Luca i Justin.
-Wy ze mną zostajecie mam nadzieje.-Zaczęłam jeść.
-Do końca wakacji.-Usiedli koło mnie.
Razem zjedliśmy śniadanie, postanowiliśmy razem spędzić cały dzień.
Zanim wszyscy się wyszykowali było południe, ciocia musiała iść do pracy.
Odbyliśmy spacer w szóstkę, Luca wiózł wózek z Darcy. Następnie udaliśmy się na obiad do włoskiej knajpy. Po Posiłku poszliśmy karmić kaczki, a pod wieczór oddaliśmy Darcy w ręce cioci, a sami poszliśmy do jakiegoś baru, nie chciałam nic pić wszyscy dobrze się bawili a ja siedziałam przy ladzie i bawiłam się słomką z soku.
Myślałam o Harrym, miałam cichą nadzieje że spotkam go w tym pubie, albo kiedykolwiek go jeszcze spotkać, ale jak?
Około drugiej w nocy wróciliśmy do domu, musiałam pomóc im dojść do ich pokoi, bo byli nawalenia. Sama poszłam się jeszcze umyć, a na końcu spać.
Mój budzik wskazywał dwunastą... Zaraz wróć, chłopcy lot mieli o ósmej, zaspałam, świetnie. Akurat Darcy nie płakała.
Popatrzyłam na jej łóżeczko, było puste, wstałam i zeszłam do kuchni, przy stole siedział Luca i Justin z Darcy na kolanach, wyglądali słodko, próbowali ją zabawić, żeby się uśmiechnęła, ale jakoś zadanie skończyło się niepowodzeniem.
-Dzień dobry.-Podeszłam do stołu.
-O hej.-Uśmiechnął się Justin.
-Zaraz wracam, idę odebrać pocztę.-Wyszłam z domu.
Stanęłam przy furtce, wyciągnęłam listy, zobaczyłam Taylor wracającą z zakupów.
-Hej.-Przywitała się.
-No, hej. Może miałabyś ochotę przyjść dziś do mnie na obiad?-Zapytałam.
-Pewnie.-Uśmiechnęła się.
-Z piątki braci zostało tylko dwóch, cioci wróci wieczorem, więc nie będzie nas dużo. Bądź o czternastej.
Kiwnęła głową, wróciłam do domu.
-Będziemy mieli gościa.-Wzięłam Darcy na ręce.
-Kogo?-Zapytali razem.
-Taylor, sąsiadka, młoda, ładna.-Zaśmiałam się.
Poszłam do salonu nakarmić Darcy, Justina wysłałam do sklepu, a Luca kazałam opiekować się Darcy.
Przyrządziłam spaghetti i ciasto z truskawkami.
Wybiła czternasta, w progu pojawiła się Tay z winem.
*Rozmowa z Harrym, jaram się ^^
**Wielkie dzięki za 8 członków jesteście kochani : **
***dziękuje za komentarze i reakcje, licze na więcej
****do następnego : **
-Przepraszam, że tyle zwlekałem.
-Nic się nie stało, dziękuje jest dla mnie bardzo ważny. A tak w ogóle to Maggie jestem.
-Harry.-Uśmiechnął się.
-Siadaj, napijesz się czegoś ?
-Wody.-Usiadł na kanapie.
Poszłam do kuchni, postawiłam notes na blacie, nalałam mu wody i wróciłam do salonu, usiadłam koło Harrego i dałam mu szklankę.
-Przepraszam, że tak wtedy zwiałam.
-Zajrzałem tylko na pierwszą stronę więc nie masz o co się martwić, adresu nie miałaś zapisanego, ale luźnie latała karteczka z tym adresem, skojarzyłem to miejsce, ponieważ moja kuzynka mieszka obok.
-Taylor?
-Tak, znacie się?
-Miałyśmy okazje się poznać, ostatnio, dopiero się tu wprowadziłam.
-Mag, musisz popilnować Darcy, obudziła się, a ja muszę iść do pracy.-Ciocia dała mi na ręce moją córkę.-Będę koło północy.-I wyszła.
Położyłam Darcy sobie na kolanach.
-Masz bardzo ładną siostrę.-Słodko się uśmiechnął.
-Dziękuje w jej imieniu.-Zaśmiałam się.
Nie przyznałam się, że to moja córka, czy oznacza że się jej wstydziłam? Na pewno nie, kocham ją w końcu to moja córka, po prostu nie chciałam niepotrzebnych pytań, wyjaśnień i tym podobnych. Harry mi się spodobał, to było tylko chwilowe zatajenie prawdy, i tak wiedziałam że się z nim już nie spotkam.
Bardzo nam się miło rozmawiało, opowiadał o swoim zespole One Direction, coś obiło mi się o uszy kiedyś w radiu bądź telewizji, ale nie znałam za bardzo, również mówił o swoich przyjaciołach z zespołu, wydawali się być wspaniali, obiecał mi że kiedyś mi ich przedstawi, chodź szczerze wątpiłam, on gwiazdą, a ja zwykłą dziewczyną z dzieckiem.
Czułam, że ten chłopak może namieszać w moim życiu.
Pod wieczór Harry musiał wracać do domu, przyjaciele by się o niego martwili, ponieważ wyszedł tylko na chwilkę.
Wykąpałam Darcy i położyłam ją spać.
Nalałam sobie wody do wanny, i weszłam do niej, zawsze podczas kąpieli nachodziły mnie rożne myśl i przemyślenia.
Stwierdziłam, że nie mogę się zakochać, nie mogę być już tą niedojrzałą i mało odpowiedzialną Maggie, w końcu córka to nie zabawka na parę dni, a decyzja na całe życie, w sumie której ja nie podjęłam, to było bez mojej woli, ale to nie tak że Darcy była niechciana, to że się urodziła to najpiękniejsza rzecz jaka spotkała mnie w życiu, pomimo wieku, czułam się jak jej prawdziwa mama i byłam z siebie dumna, że mogłam się nią zająć.
Zdecydowanie nie czas na zakochania.
Prawię usnęłam, lecz z kuchni dochodził głos, owinęłam się ręcznikiem, poszłam przywitać się z ciocią, lecz to nie była ona, a w salonie stała piątka moich nieogarniętych braci.
-Co wy tu robicie?-Podbiegłam i przytuliłam każdego z osobna.
-Odwiedziliśmy cię, są wakacje, mamie powiedzieliśmy że pojechałaś z nami, dalej nie zorientowała się że cię nie ma.-Powiedział Justin.
-Chciałabym z wami dłużej pogadać, ale muszę iść do Darcy, wakacje są dłuugie, w tym że u cioci nie jest dużo pokoi, zrobimy tak. Luca i James, na piętrze na prawo, Joe i Jason na lewo, a ty Justin skoro się tak za mną stęskniłeś to będziesz u mnie okej?
Na co wszyscy skinęli głową.
Darcy spała spokojnie.
Z samego ranka obudziła mnie ciocia. Wzięłam Darcy na ręce i zeszłam do kuchni przygotować śniadanie, ale wszystko było zrobione myślałam że to są żarty, James, Jason i Joe siedzieli już przy stole i dokańczali śniadanie. Myślałam, że padnę na zawał, oni nawet nie potrafili włożyć naczyń do zmywarki nie mówiąc o włączeniu pralki, a o śniadaniu można było pomarzyć, a tu taka niespodzianka, wiedziałam, że coś nie gra.
-Co wy tak wcześnie?-Usiadłam i położyłam Darcy na kolana.
-Zrobiliśmy śniadanie w ramach przeprosin.-Odezwał się Jason.
-Co się stało?
-Juro musimy wracać.-Odparł James.
-Czemu tak krótko?
-Ja muszę jechać z dziećmi na zieloną szkołę, Mike się rozchorował i muszę go zastąpić, James idzie na ślub kolegi z dziewczyną, a Jason zaczyna pracę.-Powiedział Joe na jednych oddechu.
-Jason, jestem z ciebie dumna, James od kiedy ty masz dziewczynę?-Zdziwiłam się.
Akurat zeszły największe śpiochy Luca i Justin.
-Wy ze mną zostajecie mam nadzieje.-Zaczęłam jeść.
-Do końca wakacji.-Usiedli koło mnie.
Razem zjedliśmy śniadanie, postanowiliśmy razem spędzić cały dzień.
Zanim wszyscy się wyszykowali było południe, ciocia musiała iść do pracy.
Odbyliśmy spacer w szóstkę, Luca wiózł wózek z Darcy. Następnie udaliśmy się na obiad do włoskiej knajpy. Po Posiłku poszliśmy karmić kaczki, a pod wieczór oddaliśmy Darcy w ręce cioci, a sami poszliśmy do jakiegoś baru, nie chciałam nic pić wszyscy dobrze się bawili a ja siedziałam przy ladzie i bawiłam się słomką z soku.
Myślałam o Harrym, miałam cichą nadzieje że spotkam go w tym pubie, albo kiedykolwiek go jeszcze spotkać, ale jak?
Około drugiej w nocy wróciliśmy do domu, musiałam pomóc im dojść do ich pokoi, bo byli nawalenia. Sama poszłam się jeszcze umyć, a na końcu spać.
Mój budzik wskazywał dwunastą... Zaraz wróć, chłopcy lot mieli o ósmej, zaspałam, świetnie. Akurat Darcy nie płakała.
Popatrzyłam na jej łóżeczko, było puste, wstałam i zeszłam do kuchni, przy stole siedział Luca i Justin z Darcy na kolanach, wyglądali słodko, próbowali ją zabawić, żeby się uśmiechnęła, ale jakoś zadanie skończyło się niepowodzeniem.
-Dzień dobry.-Podeszłam do stołu.
-O hej.-Uśmiechnął się Justin.
-Zaraz wracam, idę odebrać pocztę.-Wyszłam z domu.
Stanęłam przy furtce, wyciągnęłam listy, zobaczyłam Taylor wracającą z zakupów.
-Hej.-Przywitała się.
-No, hej. Może miałabyś ochotę przyjść dziś do mnie na obiad?-Zapytałam.
-Pewnie.-Uśmiechnęła się.
-Z piątki braci zostało tylko dwóch, cioci wróci wieczorem, więc nie będzie nas dużo. Bądź o czternastej.
Kiwnęła głową, wróciłam do domu.
-Będziemy mieli gościa.-Wzięłam Darcy na ręce.
-Kogo?-Zapytali razem.
-Taylor, sąsiadka, młoda, ładna.-Zaśmiałam się.
Poszłam do salonu nakarmić Darcy, Justina wysłałam do sklepu, a Luca kazałam opiekować się Darcy.
Przyrządziłam spaghetti i ciasto z truskawkami.
Wybiła czternasta, w progu pojawiła się Tay z winem.
*Rozmowa z Harrym, jaram się ^^
**Wielkie dzięki za 8 członków jesteście kochani : **
***dziękuje za komentarze i reakcje, licze na więcej
****do następnego : **
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)